Nie mam czasu na szlifowanie swojej strony, portfolio lub bloga. Jako zdalny copywriter działam tylko nad zleceniami dla klientów.
Siedzę po 10 godzin przed komputerem… wieczorem mam sieczkę z mózgu.
Nadrabiam zlecenia w weekendy, wiadomo, każdy grosz jest ważny.
Wiem, że to słabo płatne zlecenie dla copywritera, ale lepszy rydz niż nic…
Pracujesz jako copywriter i w Twojej głowie nierzadko pojawiają się takie myśli?
To znak, że trzeba zrobić małe „przemeblowanie” w swojej pracy i … skończyć z pisaniem…
Co mam na myśli?
Copywriter – praca czy… tyranko?
Jak już wspomniałam, skończyć z pisaniem… w nadmiarze oczywiście. ????
Przeczytałam pewną książkę, dzięki której odrobinę przewartościowałam swoje podejście do pracy. Chociaż już wcześniej interesowałam się tą tematyką, dopiero liczne badania naukowe wyszczególnione przez autorkę uświadomiły mi, jak często dążymy do samozagłady.
Ile razy zdarzyło Ci się pochwalić tym, że ciężko pracujesz i absolutnie nie masz czasu na odpoczynek? A, czy bywa tak, że skrupulatnie liczysz liczbę nadgodzin „odpękanych” w tygodniu? A jak często zaniedbujesz odpoczynek, a nawet relacje z bliskimi na rzecz dodatkowych obowiązków?
Żyjemy w czasach kultu ciężkiej pracy, nadwydajności i efektywności ponad miarę.
Właśnie ten problem poruszyła Celeste Headlee w książce „Nie rób nic. Jak zerwać z przepracowaniem i zacząć żyć”. To wspomniana pozycja, która w czerwcu wpadła w moje ręce. Pochłonęłam ją w dzień, serio. I uświadomiłam sobie, że ja sama nierzadko mierzyłam swoją wartość wydajnością, liczbą zleceń, pochwałami od klientów, a nawet nadmiarem obowiązków.
Celeste Headlee zwraca uwagę, że: jednym z najczęstszych słów opisujących współczesnych sławnych dyrektorów firm jest „pracoholik”. Zwykle ma to być komplement lub oznaka szacunku. Widzisz, jaka jest skala tego problemu?
Poza kultem pracy Headlee wymienia w książce też multitasking i perfekcjonizm, czyli następne dwie zmory. Neurobiologia udowadnia, że wielozadaniowość absolutnie nie poprawia wyników, a wręcz sprawia, że wykonujemy czynności wolniej, a nawet… powtarzamy je. Według naukowców osoby, które często praktykują multitasking, z trudnością odróżniają istotne informacje od nieważnych szczegółów. A Ty, jak często jednocześnie czytasz maila, przeglądasz Insta i piszesz tekst?
Praca copywritera nie musi trwać 24 godziny na dobę!
Jak wiadomo, kult pracy, multitasking i perfekcjonizm zbierają żniwo nie tylko w pracy copywriterów, ale w prawie każdej branży. A prawda jest taka, że człowiek przepracowany jest mniej produktywny, radosny i po prostu… mniej szczęśliwy.
Oczywiście nie namawiam do tego, by ochoczo rzucić wszystkie obowiązki i naprawdę nie robić nic, nothing, nihil. ???? To nie jest paszkwil na osoby, które kochają swoją pracę, czerpią z niej satysfakcję i lubią rozwój. Oj nie! Produktywność to naprawdę cudna rzecz, ja sama lubię pisać jak najwięcej. Raczej zachęcam do tego, by zadać sobie pytania:
Czy nie przepracowuję się?
Czy mam wolne dni w tygodniu?
Czy nie zaniedbuję zdrowia, odpoczynku lub bliskich przez nadmiar obowiązków?
Czy nie mierzę swojej wartości pochwałami, zarobkami, efektywnością?
Hmm… może czasami warto pokusić się o podniesienie stawki. Pisać mniej, ale za lepsze pieniądze? Albo odmówić kilku dodatkowych tekstów, by niedzielę spędzić z dala od komputera z ukochaną osobą? Lub po prostu przystopować z innymi obowiązkami… ponieważ jak powiedziała Headlee: jeśli szukasz najszybszego sposobu na opanowanie gry na gitarze, bo musisz jeszcze wcisnąć w grafik jogę, przepisy ketogeniczne i domowe maseczki na twarz z dodatkiem węgla, to nie masz już ani odrobiny czasu na to, by być po prostu sobą.
Celeste Headlee uważa, że najzdrowiej pracuje się 4-6 godzin dziennie. Oczywiście wiem, że dla wielu osób brzmi to nierealnie. Może nawet teraz parskasz śmiechem. Ja raczej też oczami wyobraźni nie widzę siebie, tworzącej teksty dla kilku klientów tylko 4 godziny każdego dnia.
Ale warto zadbać o często wspominany, a dla wielu mityczny, work-life balance. Tak dużo o nim mówimy, a tak mało żyjemy zgodnie z jego założeniami, prawda?
Celeste Headlee nie tylko uświadamia, że kult pracy to problem XXI wieku. W końcu, czym byłaby książka rozwojowa bez gotowych rozwiązań? ???? Autorka opracowała konkretne techniki, które pomagają uciec z koła nadwydajności w pracy. Myślę, że to cenne wskazówki nie tylko w pracy copywritera. Więc jeśli działasz w innej branży, śmiało sięgnij po książkę Celeste Headlee. A nuż wyciągniesz z niej coś ciekawego – podobnie jak ja.
Najnowsze komentarze