Podstępne i niezwykle irytujące, czyhają tylko na chwilę Twojej nieuwagi. Jak małe, złośliwe chochliki kryją się w słowach i zdaniach, nawet tych na pozór prostych. A co najgorsze, zawsze zauważy je Twój klient. Nie, Ty nie – tylko on ma magiczną moc, by otworzyć plik z tekstem i wesoło wyłapać te potworki. Literówki są wstrętne, niemiłe i w ogóle najgorsze. ????
Każdemu mogą się zdarzyć, jednak w nadmiarze rzeczywiście psują krew naszym klientom, prawda? Ja nienawidzę robić literówek i nawet jedna przyprawia mnie o wnerw. Dlatego też stosuję trzy sprawdzone sposoby, by skutecznie je eliminować. Może Tobie też się przydadzą!
Programy do czytania tekstów
Nie ma lepszego sposobu na wyłapanie literówek niż posłuchanie swojego tekstu. Nie polecam jednak czytania go na głos, ponieważ bardzo łatwo można się rozproszyć – wiem z własnego doświadczenia. Lepiej skorzystać z programu do czytania tekstu, w którym syntezator mowy odczytuje treść całości lub wskazanych fragmentów. Dzięki temu nie tylko zorientujesz się, gdzie występują literówki, ale też usłyszysz, jak brzmi Twój wpis, czy jest zrozumiały i przyjemny w odbiorze. Ja używam do tego najnowszego Worda, który w zakładce „Recenzja” kryje opcję „Czytaj na głos”.
screen: własny
Możesz też skorzystać z programów dostępnych w sieci. Do najpopularniejszych należą:
- TextToSpeechRobot – narzędzie online, które czyta teksty w 17 najpopularniejszych językach,
- QTranslate – aplikacja do pobrania na komputer lub telefon, obsługuje… wszystkie języki świata!,
- wtyczki do przeglądarek – w tym Wybór Reader do Chrome, Read Aloud: A Text to Speech Voice Reader do Chrome i Firefoxa oraz Text to Speech (TTS) do Opery.
screen: http://texttospeechrobot.com/
Oczywiście syntezatory mowy brzmią mechaniczne – i nic na to nie poradzimy. Czasami też popełniają błędy, zwłaszcza przy odczytywaniu skrótów i liczb. Mimo to są niezwykle przydatne! Każdy mój tekst odsłuchuję z Worda – dzięki temu udało mi się pozbyć wielu literówek, w tym niejednej kompromitującej. ????
„Odleżenie” tekstów
Tak, dobrze czytasz – odleżenie. ???? Poradzi Ci to niejeden copywriter, tak naprawdę chyba każdy. Zanim oddasz klientowi tekst, odczekaj przynajmniej dzień. Kiedy przeczytasz go następnego ranka, zobaczysz, ile błędów wyłapiesz – i to nie tylko literówek. Spojrzenie na wpis świeżym okiem jest bardzo pomocne, ale z doświadczenia wiem, że czasami terminy gonią i nie zawsze ma się na to czas. Warto jednak stosować tę praktykę, kiedy tylko się da.
Recenzja
Czy wiesz, że ludzki mózg jest tak zaprogramowany, że po krótkim czasie zaczyna ignorować stałe elementy otoczenia? To tak zwana habituacja. Kiedy długo patrzysz na te same zdania, słowa i literki, automatycznie dzieje się dokładnie to samo. To nie Twoja wina. ???? W dodatku trudno jest spojrzeć na własny tekst obiektywnie – warto więc poprosić kogoś bliskiego o jego przeczytanie. Uwierz, że taki „recenzent” wyłapie literówki znacznie szybciej niż Ty.
Czy da się uniknąć robienia literówek? Nie. Ale to nie znaczy, że nie masz na nie wpływu – wybierz któryś z trzech powyższych sposobów lub stosuj je zamiennie. Z własnego doświadczenia wiem, że to działa!
Najnowsze komentarze